Ks. Naumowicz o rozpoczynającym się procesie ku kanonizacji ks. Popiełuszki (wywiad)

Jutro, w sobotę w Créteil rozpoczyna się proces o uznanie cudu, jaki dokonał się we Francji za pośrednictwem ks. Jerzego Popiełuszki. Potwierdzenie cudu otworzy drogę ku kanonizacji polskiego kapłana. O obecnym procesie oraz o niezwykłej historii cudu opowiada w rozmowie z KAI ks. prof. Józef Naumowicz, który został zaproszony by pełnić rolę notariusza trybunału w Créteil.

Oto pełen tekst wywiadu: 

KAI: O dokonanym w Créteil we Francji cudzie uzdrowienia za sprawą bł. księdza Jerzego Popiełuszki francuski dziennik „La Croix” pisał po raz pierwszy już pod koniec ubiegłego roku. Co zadecydowało o rozpoczęciu kanonicznego procesu o jego uznanie? 

Ks. Józef Naumowicz: Biskup diecezji Créteil, w której nastąpiło uzdrowienie, Michel Santier, inspirowany też z Polski, uznał, że nadszedł czas, żeby zająć się tym cudem, tak by można go było oficjalnie uznać i przedstawić jako podstawę do kanonizacji księdza Jerzego.

Zawsze na początku procesu beatyfikacyjnego czy kanonizacyjnego przewidziana jest sesja publiczna. Na niej biskup miejsca, gdzie nastąpił cud, ogłasza utworzenie trybunału kanonizacyjnego, który zajmuje się badaniem cudu, i przyjmuje od jego członków przysięgę, że będą zachowywać przewidziane procedury oraz tajemnicę. 

Jutro wszystko zacznie się od Mszy świętej – u sióstr Anuncjatek pod Créteil. Wielu księży z tej francuskiej diecezji zgłosiło się do koncelebry, co jest znaczące. Po sesji publicznej, w sobotę 20 września po południu zaczną się już przesłuchania świadków. Kolejne odbędą się na początku następnego tygodnia.

KAI: Ksiądz Profesor uczestniczyć będzie w tym procesie jako notariusz i przyjechał do Francji wraz z ks. Tomaszem Kaczmarkiem, postulatorem procesu kanonizacyjnego. Czy Ksiądz sądzi, że ten jeden pobyt w Créteil wystarczy do zebrania niezbędnych zeznań?

- Nie. Nie wiemy jeszcze, ile będzie wyjazdów, ale na pewno nie skończy się na jednym, tylko będzie ich więcej. Trzeba ustalić i dopasować wszystkie terminy dogodne dla wszystkich – i dla całego trybunału i dla przesłuchiwanych. 

KAI: A dlaczego w procesie biorą udział księża z Polski?

- Chodzi o współpracę z diecezją Créteil, która chętnie poprowadziłaby ten proces sama, ale by się to bardziej rozłożyło w czasie. Mamy nadzieję, że przy zaangażowaniu, wsparciu i zainteresowaniu ze strony Polski proces pójdzie szybciej. Księżą w diecezji, ze względu na ich mniejszą ilość, są bardzo zajęci. Poza tym w diecezji Créteil już toczy się proces beatyfikacyjny Madeleine Delbrêl – nawróconej komunistki, która później stała się bardzo znaczącą postacią życia religijnego we Francji, autorką ważnych książek. 

Za jej pośrednictwem zdarzył się cud, tak samo ewidentny jak w przypadku księdza Jerzego. Wiele osób jest zaangażowanych w ten proces. Poza tym diecezja Créteil – jako jedyna we Francji i być może jedyna w Europie – buduje katedrę. A to wszystko oznacza wielki wysiłek dla diecezji, także finansowy. Wobec tego kardynał Kazimierz Nycz zaoferował pomoc. To biskup diecezji, w której zdarzył się cud, prowadzi proces i on powołuje trybunał, ale członkowie trybunału już nie muszą pochodzić wyłącznie z tej diecezji.

KAI: Proces kanonizacyjny dotyczy wyłącznie cudu? Nie powtarza się oceny samej postaci?

- Nie, bo zostało zrobione przed beatyfikacją. Więc to logiczne: beatyfikowany niczego już później nie zrobił ani nie napisał...

KAI: Ksiądz Popiełuszko był beatyfikowany jako męczennik, czyli bez konieczności uznania cudu?

- Cuda za jego wstawiennictwem były, ale ich wykazanie nie jest konieczne przy męczeństwie. Teraz też zresztą jest wiele cudów za jego sprawą – wybiera się z nich jeden, na pierwszy rzut oka najbardziej ewidentny, powiedzmy: „najłatwiejszy”, jak się wydaje, do udowodnienia. Jeśli ktoś powie, że został uzdrowiony, ale nie ma wyników badań lekarskich wcześniejszych i późniejszych, to trudno byłoby udowodnić taki cud. Mama księdza Jerzego mówiła, że kiedy z powodu bólu kolan już nie mogła chodzić, modliła się na grobie syna i zaczęła normalnie funkcjonować, ale trudno oficjalnie potwierdzić takie uzdrowienie, jeżeli nie ma dokumentacji medycznej.

KAI: Dlaczego cud jest taki ważny? Dlaczego jest niezbędny do kanonizacji?

- W tym przypadku jest bardzo ważne, że cud jest widzialnym znakiem dla nas. Uzdrowiony Francuz też pyta: co Pan Bóg chce przez to powiedzieć – mnie i innym? W procesie cud jest traktowany jako znak dany przez Pana Boga potwierdzający świętość – w tym przypadku – bł. ks. Jerzego. Cud ten należy więc traktować jako wyraz woli Bożej, że ks. Jerzy może być czczony jako święty w Kościele powszechnym.

KAI: Co konkretnie bada się w procesie? Pod jakim kątem ten cud jest badany?

- Badane są dwa aspekty: medyczny: czy uzdrowienie jest nagłe, całkowite i niewytłumaczalne z punktu widzenia medycyny; i religijny: czy nastąpił za wstawiennictwem danego błogosławionego czy świętego.

KAI: Jak przebiega sam proces?

- Przesłuchiwani są świadkowie, ich zeznania są spisywane – jak w procesie sądowym. Dołączane są także dowody pisemne, a więc dokumentacja medyczna czy inne istotne dla sprawy pisma. Później całość trzeba opracować według odpowiednich wymogów i zasad, czyli stworzyć dokumentację, która po zakończeniu procesu na poziomie diecezjalnym będzie przewieziona do Watykanu, gdzie rozpocznie się druga faza procesu. 

Kongregacja do spraw Kanonizacyjnych już nie wzywa świadków, tylko pracuje na podstawie dokumentacji przygotowanej na poziomie diecezji. Wynajdywaniem ewentualnych braków czy błędów zajmuje się promotor sprawiedliwości, kiedyś zwany "adwokatem diabła".

KAI: W jakim języku będzie sporządzona dokumentacja?

- Francuskim. Ale przed przekazaniem do Watykanu dokumentacja zostanie przełożona na włoski.

KAI: We wspomnianym artykule w „La Croix” nazwisk bohaterów nie podano, a imiona były zmienione. Uzdrowiony, François Audelan, bardzo dbał o swoją anonimowość. Z czego to wynikało?

- Bardzo pokornie podchodzi do tego wydarzenia. Nie chce tworzyć wokół siebie sensacji. Zresztą bardzo długo nie używał słowa „cud” – nie dlatego, by się tego wstydził: uważał, że to za wielkie dla niego słowo. Wraz z żoną dziesięć lat był we wspólnocie Chemin Neuf, ma więc bardzo głęboką formację religijną. Mówi, że cuda zdarzają się w Lourdes, ale żeby w jego życiu? To niemożliwe. Poza tym ma tylu znajomych chorych, umierających, którzy się modlą, proszą o zdrowie. Jak może powiedzieć, że został uzdrowiony – a oni?

Nie wiedział też, czy jego uzdrowienie jest trwałe. Lekarze mu tego nie powiedzieli. On oczywiście dochodzi jeszcze do siebie – nie zniknęły wszystkie skutki wyniszczenia organizmu, trzech chemioterapii, przeszczepów. Natomiast, co jest ważne, natychmiast i całkowicie zanikły komórki rakowe, które wcześniej opanowały cały jego organizm. Dla lekarzy to trudny problem, jak to wyjaśnić, więc najczęściej w ogóle na ten temat nie chcą się wypowiadać, poza stwierdzeniem, że nastąpiła całkowita remisja choroby. Nie tylko zresztą we Francji – u nas też. Tak też François otrzymał tylko zaświadczenie, że nastąpiło całkowite ustanie choroby – nie ma czego leczyć i na tym koniec. Oczywiście, istnieje dokumentacja choroby.

Przez kilka miesięcy o tym cudzie w ogóle nie mówiono – ani uzdrowiony, ani ksiądz Bernard Brien, który poznał go niemal na łożu śmierci, kiedy do nieprzytomnego już pacjenta został zaproszony by udzielić mu sakramentu chorych. Po udzieleniu choremu sakramentu chorych, kapłan ten wyjął obrazek błogosławionego i modlił się nad chorym. Gdy kapłan odszedł, chory otworzył oczy i obecną przy nim żonę zapytał: "Co się stało?". 

Dopiero po kilku miesiącach ks. Brien powiedział o tym swemu biskupowi Michelowi Santier, mimo że jest z nim w bliskich relacjach.

KAI: Historia uzdrowienia jest zupełnie niezwykła...

- Można mówić o wielu niezwykłych zbiegach okoliczności. Jako ludzie wierzący widzimy w tym znaki działania Bożej Opatrzności. Nie chodzi tu tylko o identyczne daty urodzenia księdza Jerzego i księdza Bernarda i o to, że uzdrowienie nastąpiło właśnie w ich urodziny: 14 września 2012 r. 

Biskup Créteil Michel Santier, kiedy przyjechał do Polski by wizytować siostry Anuncjatki w Licheniu, modlił się także przy grobie księdza Popiełuszki w Warszawie. Głęboko przeżył swój pobyt przy jego grobie i wtedy ofiarował swoją diecezję pod opiekę księdza Jerzego. Kiedy wrócił do swojej diecezji, akurat w tym momencie ksiądz Brien postanowił powiedzieć mu o cudzie uzdrowienia.

Historia życia księdza Bernarda Briena też jest bardzo ciekawa. Nawrócił się dopiero około 40-tki, wcześniej był daleko od Kościoła. W wieku około sześćdziesięciu lat wstąpił do seminarium. W kwietniu 2012 r. przyjął święcenia kapłańskie. W trzy miesiące później przyjechał do Polski śladami Jana Pawła II i oczywiście trafił na grób księdza Jerzego. Nie znał go właściwie, ale tutaj, na jego grobie, przeżył – jak mówi – swoje kolejne nawrócenie. Zwiedził muzeum poświęcone ks. Popiełuszce. Przy okazji odkrył, że urodził się w tym samym dniu, co ksiądz Jerzy – 14 września 1947 roku. Oczywiście nie chodziło tylko o zbieżność dat. Odkrył duchowość ks. Jerzego. Traktował go jak swego brata – duchowego bliźniaka. We Francji poszedł do księgarni i wykupił wszystkie dostępne książki o Popiełuszce i w ogóle o Polsce w tym okresie, zaczął je czytać. Z Polski przywiózł dużo obrazków z relikwiami księdza i zaczął propagować we Francji jego kult. Zaledwie w dwa miesiące po powrocie z Polski został wezwany do chorego François Audelan'a, do szpitala im. Alberta Cheneviera w Créteil.

KAI: Ten zupełnie niebywały ciąg zbiegów okoliczności, który powiązał księdza Popiełuszkę z Francją, po ludzku rzecz biorąc jest zdumiewający . Ksiądz Jerzy nie miał przecież nic wspólnego z Francją – jeśli już, to ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie miał ciotkę... W dodatku Kościół w Polsce i Kościół we Francji są bardzo różne.

- Kościół we Francji jest bardzo zróżnicowany. Ktoś kiedyś powiedział, że we Francji jest 20 procent ludzi wierzących i praktykujących, ale jedna czwarta z nich to święci. Widzimy choćby to, jak wielu świeckich jest tam zaangażowanych w życie Kościoła.

KAI: Przez ten dość nieoczekiwany związek polsko-francuski Pan Bóg chce coś powiedzieć... Ale komu – nam? Francuzom? Cud przy beatyfikacji Papieża też dotyczył Francuzki... 

- Niewątpliwie ksiądz Jerzy Popiełuszko jest znany we Francji. Zdziwiłem się, jak dużo wie o Polsce sam uzdrowiony François. Pod Paryżem, w Issy-les-Moulineaux – został już dawno postawiony pomnik ks. Jerzego, chyba pierwszy zagraniczny. Wtedy postawienie tego pomnika wiązało się ściśle z legendą Solidarności, ale sam ks. Jerzy jest postacią znaną także zagranicą. Przypomnijmy, ilu pielgrzymów z zagranicy przyjeżdża do jego grobu w Warszawie, ilu prezydentów, premierów czy innych wielkich ludzi tego świata oddało cześć ks. Jerzemu przed jego grobem.

KAI: Ciekawe, że ludzie z zewnątrz, spoza Polski, w dodatku niemający doświadczenia ustroju komunistycznego, odkrywają księdza Jerzego jako postać uniwersalną i ponadczasową, podczas gdy my mamy ostatnio raczej skłonność do widzenia go jako kogoś, owszem, zasłużonego, ale z poprzedniej, szczęśliwie minionej epoki. Co w nim takiego znajdują za granicą, czego my nieraz nie potrafimy zobaczyć?

- Zastanawia niezwykłe oddziaływanie grobu księdza Jerzego czyli jego relikwii. Głębokie przeżycia religijne, jakie tam się dokonują, pokazują, że jego śmierć była autentycznym męczeństwem. Wiemy, jak bardzo przeżył nawiedzenie tego grobu kardynał Amato, prefekt Kongregacji do spraw Świętych, który po tej wizycie zaczął gorliwie wspierać finalizację procesu beatyfikacyjnego i sam przewodniczył beatyfikacji w Warszawie. Podobnie kardynał Ratzinger, wówczas prefekt Kongregacji Wiary późniejszy papież, też bardzo przeżył pobyt u grobu. Tak też ksiądz Bernard Brien. To jest wielki sprawdzian, czy sprawa pochodzi – by użyć słów z Dziejów Apostolskich – od Boga czy od ludzi. 

Z drugiej strony, niestety, jeszcze dzisiaj spotyka się stereotypowe opinie, że ks. Popiełuszko zginął z powodów politycznych. To są opinie powtarzane przez ludzi uprzedzonych, bądź złośliwych czy też takich, którzy nie znają kazań ks. Jerzego, jego życia, działalności, duchowości. 

Mam nadzieję, że czas przygotowania do kanonizacji księdza Jerzego będzie czasem oczyszczenia dobrej pamięci o nim, uświadomienia sobie właściwego znaczenia jego męczeństwa.

KAI: Ciekawe, że nikt nie próbuje go zawłaszczyć, mówić: on był nasz.

- Tak jak za życia – był dla wszystkich. 

Rozmawiał Tomasz Wiścicki
Tomasz Wścicki / Creteil
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 19 września 2014

Francja: rozpoczęto dochodzenie w sprawie cudu za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki

W kaplicy domu generalnego Sióstr Anuncjatek w Thiais pod Paryżem rozpoczęło się dziś dochodzenie w sprawie domniemanego uzdrowienia za przyczyną bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Jeśli Stolica Apostolska uzna jego nadprzyrodzony charakter, niewytłumaczalny naukowo i trwały skutek, to otwarta zostanie droga do kanonizacji warszawskiego kapłana, patrona "Solidarności". Proces prowadzą wspólnie diecezja Créteil i archidiecezja warszawska.

Jak poinformował KAI ks. Tomasz Sokół, uroczyste otwarcie procesu do kanonizacji błogosławionego Jerzego Popiełuszki rozpoczęła Msza św. pod przewodnictwem ks. prof. Józefa Grzywaczewskiego. Wraz z nim sprawowali ją postulator procesu, ks. prałat Tomasz Kaczmarek, rektor Polskiej Misji Katolickiej we Francji ks. inf. Stanisław Jeż. Obecni byli duchowni diecezji Créteil a także polscy księża. 

Podczas liturgii słowa pierwsze czytanie odczytał François Audelan, którego cudowne uzdrowienie będzie badał trybunał. W Eucharystii uczestniczyła ponadto polska zakonnica, s. Rozalia, michalitka, którą ordynariusz Créteil, bp Michel Santier skierował do posługi duszpasterskiej w szpitalu, gdzie leczony był Audelan. Kazanie wygłosił ks. prof. Józef Naumowicz. Przypomniał dzieje życia polskiego błogosławionego, jego męczeńską śmierć przed trzydziestu laty, podkreślając, iż w swoim życiu wypełniał on słowa "Zło dobrem zwyciężaj!". 

Na zakończenie Mszy św. przybył biskup Créteil Michel Santier i otwierając prace komisji zawierzył je Duchowi Świętemu. Zaznaczył, że ma ona rozeznać w imieniu Kościoła autentyczność tego cudu, pozostawiając ostateczny osąd Ojcu Świętemu. Podkreślił szczególną więź między diecezją Créteil a Polską. Zaznaczył, iż obecni są siostra Rozalia i kapelan szpitala ks. Bernard Brien. Następnie zaprzysiężeni zostali członkowie trybunału kanonizacyjnego. Uczestniczą w nim dwaj przedstawiciele diecezji Créteil, w tym jej wikariusz generalny ks. Gérard Béra oraz diakon stały, który jest z zawodu lekarzem oraz dwaj kapłani archidiecezji warszawskiej: ks. Józef Grzywaczewski i ks. Józef Naumowicz. Przewodniczącym Trybunału jest zgodnie z prawem biskup Michel Santier. 

Trybunał, który pracuje podczas sesji, najpierw przesłucha świadków zgłoszonych przez postulatora. Następnie uzdrowiony zostanie zbadany, jego aktualny stan zdrowia zbada dwóch mianowanych lekarzy tzw. ab inspectione. Po złożeniu ich relacji postulator złoży dokumentację medyczną, która obok zeznań świadków jest fundamentalnym materiałem do oceny nadzwyczajnego uzdrowienia.

Zadaniem Trybunału w sprawach kanonizacyjnych jest pieczołowite zebranie całości materiału dowodowego, metodyczne przygotowanie go i przesłanie do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Proces ten, zgodnie z przepisami prawa kanonizacyjnego, prowadzony jest w tajemnicy. Niedopuszczalna jest publikacja jakichkolwiek faktów czy działań. 

W dzisiejszej uroczystości brał między innymi udział przybyły z Chicago w USA bratanek ks. Jerzego, Marek Popiełuszko, syn starszego brata, Józefa. W wypowiedzi dla KAI zaznaczył on, że wydarzenie to dla rodziny patrona "Solidarności" jest kolejnym wielkim świętem. Już beatyfikacja 6 czerwca 2010 na Placu Piłsudskiego w Warszawie była wielką radością, świadectwem, że ofiara życia ks. Jerzego i głoszone przez niego orędzie nie poszły na marne. 

Otwarcie procesu do kanonizacji jest też wielkim świętem Polaków, zarówno mieszkających w kraju jak i na emigracji. Dodał, że w Stanach Zjednoczonych osobę ks. Jerzego spopularyzował film dokumentalny, "Jerzy Popiełuszko, Messenger of the truth". Pokazywany był w wielkich miastach, a także w telewizji publicznej. Pozwolił wielu ludziom poznać Polskę oraz bohaterskiego kapelana "Solidarności". Ludzie dziwią się, że przez trzydzieści lat tak niewiele było wiadomo o tym wybitnym kapłanie, obrońcy praw człowieka, bojownika o prawdę i sprawiedliwość. 

Marek Popieluszko podkreślił, że kult bł. ks. Jerzego rozszerza się na cały świat, na wszystkie kontynenty. Można to dostrzec choćby dzięki Facebookowi. "Wczoraj rozmawiałem z ministrantem z Filipin, który powiedział mi, że on i jego koledzy postanowili obrać za swego patrona właśnie ks. Jerzego" - powiedział Marek Popiełuszko. Dodał, że niekiedy sam się dziwi, iż kult patrona "Solidarności" dociera do najbardziej odległych zakątków świata.

Sprawa cudownego uzdrowienia dotyczy 56-letni Françoisa Audelana, ojca trzech córek. Od 11 lat był on chory na nietypową, przewlekłą białaczkę szpikową. Przebywał w szpitalu im. Alberta Cheneviera. Nie pomogły stosowane wcześniej chemioterapie ani przeszczep szpiku kostnego. W listopadzie 2011 r. nastąpiło gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia, utrudniające już samodzielne chodzenie. W sierpniu 2012 r. chory znalazł się w ostatnim stadium choroby, tracił przytomność. Lekarze oznajmili żonie, że nie ma dla niego ratunku, gdyż komórki rakowe rozprzestrzeniły się w całym organizmie.

Dnia 14 września 2012 roku do chorego został zaproszony kapłan ks. Bernard Brien celem udzielenia mu sakramentu chorych. Kapłan nieco wcześniej nawiedził grób bł. Jerzego Popiełuszki, zapoznał się z jego życiem i skonstatował, że ma tę samą datę roku i dnia urodzin co ks. Popiełuszko. Po powrocie stał się gorliwym propagatorem kultu bł. Popiełuszki. Po udzieleniu choremu sakramentu chorych, kapłan ten wyjął obrazek błogosławionego i modlił się nad chorym, który był nieprzytomny. Gdy kapłan odszedł, chory otworzył oczy i obecną przy nim żonę zapytał: "Co się stało?".

W ciągu kolejnych dni przeprowadzono wiele bardzo szczegółowych badań. Nie stwierdzono śladów białaczki. Chory został wypisany do domu. Wrócił do rodziny. Powrót do pełni zdrowia potwierdza wypis ze szpitala, z datą 7 grudnia 2012 r.

Po pewnym czasie o zdarzeniu tym poinformowano biskupa diecezji Créteil Michela Santiera, który jak się okazało rok wcześniej również modlił się przy grobie bł. Jerzego Popiełuszki. W 2013 r. informacja o uzdrowieniu dotarła do postulacji procesu ks. Popiełuszki. Po konsultacji z kard. Kazimierzem Nyczem metropolitą warszawskim odpowiedzialnym za proces bł. ks. Popiełuszki w oparciu o pozytywne parametry medyczne sprawy, dokonano konsultacji z Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych.

Po konsultacji ks. prof. Tomasza Kaczmarka, postulatora procesu bł. ks. Popiełuszki, biskup Michel Santier, któremu z prawa przysługuje prawo prowadzenia procesu, podjął decyzję o rozpoczęciu dochodzenia diecezjalnego o domniemanym uzdrowieniu François Audelana. Po wszystkich wstępnych przygotowaniach i ustaleniu, że proces będzie prowadzony wspólnie przez diecezję Créteil i archidiecezję warszawską, wyznaczył też datę rozpoczęcia procesu na 20 września br.
st (KAI) / Créteil
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 20 września 2014

Dr Kindziuk: Jeśli cud zostanie uznany, kult ks. Jerzego Popiełuszki obejmie Kościół powszechny

Proces kanonizacyjny jest długą, dokładną procedurą w Kościele, a czas jego trwania to doskonała okazja do zgłębiania i przypominania nauczania kandydata na świętego, w tym przypadku ks. Popiełuszki - mówi KAI dr Milena Kindziuk w związku z mającym się rozpocząć 20 września we Francji procesem o uznanie cudu za pośrednictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki, który otworzy jego proces kanonizacyjny.

Autorka znanej biografii bł. ks. Popiełuszki dodaje, że jest to właściwy czas do zgłębiania jego przesłania, w myśl hasła jego życia: „Zło dobrem zwyciężaj”. 

Milena Kindziuk przypomina, że uzdrowienie mieszkańca Francji, chorego na „przewlekłą białaczkę szpikową w formie nietypowej”, czyli wyjątkowo złośliwy rodzaj raka dokonało się po modlitwie za wstawiennictwem ks. Jerzego Popiełuszki i było nagłe, niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia. Chory leczył się przez jedenaście lat, w końcu w śpiączce został przewieziony na oddział paliatywny szpitala Chenevier w Créteil. Tam właśnie zdarzył się cud.

"Rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego bł. ks. Popiełuszki oznacza procedurę sprawdzenia tego cudu. Aby stwierdzić, może on służyć do kanonizacji ks. Jerzego, muszą być przesłuchani wszyscy świadkowie choroby i uzdrowienia Francuza, trzeba też zebrać wszystkie dokumenty medyczne i rozpatrzeć sprawę z punktu widzenia religijnego. Tym będą się zajmować członkowie Trybunału Kanonizacyjnego powołanego przez biskupa Michela Santier – czyli biskupa Créteil, podparyskiej diecezji, w której dokonał się cud" - dodaje biografka ks. Jerzego. 

Kolejnym etapem procesu kanonizacyjnego - wyjaśnia - będzie przetłumaczenie dokumentów procesowych z języka francuskiego na włoski i przekazanie ich do Watykanu. Tam Kongregacja ds. Świętych rozpocznie swoje procedury, by ostatecznie wydać orzeczenie, czy ten przypadek może być uznany za cud kanonizacyjny bł. ks. Jerzego i czy otwiera on drogę do kanonizacji ks. Popiełuszki. 

"Jeśli tak będzie – papież będzie mógł wyznaczyć datę kanonizacji ks. Jerzego. A to z kolei będzie oznaczać, że kult bł. ks. Popiełuszki rozszerzy się na cały Kościół Powszechny" - konstatuje. 

Szerszy materiał dr. Mileny Kindziuk na ten temat będzie dostępny w najbliższym numerze "Niedzieli" oraz "W sieci".

mk, mp / Warszawa
--
Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 12 września 2014